9 października 2010

Sobota

Takie soboty jak ta należą do rzadkości, więc staram się nimi cieszyć na zapas. Wolny dzień, kiedy nic nie muszę, a dużo mi się chce. Pieczenie ciastek, wizyta u najlepszej fryzjerki na Pradze (pani Andżelika - chętnie udostępnię numer telefonu ;D), spacer przy super pogodzie, gadanie przy herbacie ze współlokatorką, godzina z najnowszym Elle, a za chwilę przygotowania do wyjścia na urodzinową imprezę kumpla. W perspektywie brak wczesnego wstawania ;) Doceniam w 100%

Życzę sobie wspaniałej zabawy! A jutro? Wystawa plakatu w Wilanowie!!!

Ja, w nowej fryzurze, jedząca dzisiejsze czekoladowe dzieło ;)

1 komentarz:

  1. hmm też bym takie ciacho zjadła ;) mi tak leniwie minęła niestety tylko niedziela ;)

    OdpowiedzUsuń